PS4 Pro vs Xbox One X w 2026 roku – którą używaną konsolę warto kupić i dlaczego?

Jeszcze kilka lat temu porównanie PS4 Pro i Xbox One X było klasycznym starciem „tu i teraz”. Dziś, w 2026 roku, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. To już nie są konsole pierwszego wyboru, lecz świadoma decyzja zakupowa dla konkretnych scenariuszy: grania budżetowego, drugiego telewizora, prezentu dla dziecka albo powrotu do ogromnej biblioteki gier w atrakcyjnych cenach. Ten poradnik nie próbuje udowodnić, że któraś z nich „jest najlepsza”. Zamiast tego pokazuje, dla kogo każda z nich ma sens, jakie są realne różnice techniczne, gdzie kończy się marketing, a zaczyna praktyka oraz na co zwrócić uwagę przy zakupie używanego egzemplarza w Polsce.

PS4 Pro vs Xbox One X w 2026 roku

Dla kogo ten wybór ma sens w 2026 roku, a kto powinien celować w nowszą generację

Jeżeli zależy Ci na premierowych grach, najwyższych klatkach na sekundę, nowoczesnych trybach graficznych i możliwie długim wsparciu na kolejne lata, to w 2026 roku nowa generacja (PS5 / Xbox Series) jest najbardziej logicznym kierunkiem. Te platformy powstały po to, żeby bez kombinowania obsługiwać nowe silniki, szybsze dyski, większe światy, krótsze loadingi i stabilniejsze tryby 60 FPS. W praktyce oznacza to mniej kompromisów i większą „odporność na przyszłość” – szczególnie wtedy, gdy kupujesz konsolę jako główną platformę do grania.

PS4 Pro i Xbox One X pełnią dziś inną rolę. To konsole dla osób, które chcą taniego dostępu do setek świetnych tytułów i są świadome, że rynek przesunął się już dalej. W 2026 roku te urządzenia kupuje się najczęściej „z głową”: jako sprzęt do ogrania klasyków, gier single-player, kanapowych produkcji ze znajomymi, tytułów dla młodszych graczy albo jako druga konsola do drugiego telewizora. Ich największą przewagą jest to, że biblioteka jest dojrzała, ceny gier są zwykle niższe, a sama platforma – po latach aktualizacji – potrafi działać stabilnie i przewidywalnie, o ile wybierzesz zadbany egzemplarz.

W tym kontekście pytanie nie brzmi już „która jest mocniejsza”, tylko: która lepiej pasuje do Twojego stylu korzystania. Jeśli chcesz nadrabiać zaległości, grać bez presji premier i zmieścić się w rozsądnym budżecie – PS4 Pro lub Xbox One X nadal potrafią być świetnym wyborem. Jeśli natomiast zależy Ci na tym, żeby przez najbliższe lata nie zastanawiać się, czy dana gra w ogóle wyjdzie na Twoją platformę i w jakiej jakości będzie działać – wtedy warto od razu celować w nowszą generację.

Ekskluzywne gry na konsolę PS4 Pro

Obraz i 4K w praktyce – co naprawdę zobaczysz na telewizorze

Jednym z najczęściej powtarzanych mitów jest proste hasło: Xbox One X = prawdziwe 4K, a PS4 Pro = tylko skalowanie. To brzmi logicznie, ale w praktyce jest zbyt dużym uproszczeniem. Obie konsole potrafią wysłać do telewizora sygnał 4K (3840×2160) i obsługują HDR, natomiast kluczowa różnica kryje się w tym, jak gra buduje obraz, zanim trafi on na ekran. Inaczej mówiąc: telewizor dostaje 4K z obu konsol, ale „materiał źródłowy” bywa generowany na różnym poziomie szczegółowości.

W przypadku PS4 Pro bardzo często spotkasz rozwiązania typu dynamiczna rozdzielczość, rekonstrukcja obrazu oraz słynne checkerboard rendering. To nie jest „gorsze 4K” w sensie marketingowym, tylko sprytny kompromis: konsola renderuje obraz w niższej lub zmiennej rozdzielczości, a potem inteligentnie go odbudowuje do 4K. Efekt potrafi być zaskakująco dobry, szczególnie gdy siedzisz w typowej odległości od telewizora i grasz w ruchu. W wielu tytułach PS4 Pro wygląda „jak 4K”, mimo że technicznie nie zawsze jest to pełne natywne renderowanie każdej klatki.

Xbox One X z kolei częściej pozwalał twórcom iść w stronę wyższych rozdzielczości renderingu i bardziej „czystego” obrazu, szczególnie w grach, które dostały konkretne patche lub były projektowane z myślą o One X. W praktyce oznacza to, że w części tytułów zobaczysz ostrzejsze krawędzie, lepszą czytelność drobnych detali i mniejsze „migotanie” cienkich elementów (np. trawy, siatek, napisów w oddali). To właśnie na tym poziomie Xbox One X najczęściej budował przewagę – nie zawsze w ilości „efektów”, tylko w klarowności obrazu.

Czy różnica jest widoczna? Zależy od warunków, a nie tylko od konsoli. Na ekranach 40–55 cali, w normalnej odległości, różnice potrafią być subtelne i łatwo je przegapić. Na dużych telewizorach 65–75 cali, gdy siedzisz bliżej i włączysz grę z dużą ilością drobnych detali, różnica bywa wyraźniejsza – zwłaszcza w statycznych kadrach albo w spokojnych scenach. Paradoks polega na tym, że w samej rozgrywce, kiedy obraz jest w ruchu, znacznie częściej bardziej „czuć” płynność i stabilność animacji, spójność klatek oraz jakość HDR niż to, czy dana gra jest w pełnym natywnym 4K.

Warto też pamiętać o jeszcze jednej rzeczy: w 2026 roku obraz na ekranie to nie tylko konsola, ale cały łańcuch. Tryb gry w TV, jakość upscalera telewizora, ustawienia ostrości, HDR i nawet kabel HDMI potrafią sprawić, że jedna konfiguracja wygląda świetnie, a inna – przeciętnie, mimo że sprzęt jest ten sam. Dlatego najlepiej patrzeć na temat całościowo: One X częściej daje bardziej „technicznie czysty” obraz, PS4 Pro częściej stosuje rekonstrukcję, ale oba rozwiązania potrafią wyglądać bardzo dobrze. W 2026 roku nie ma sensu wybierać konsoli wyłącznie na podstawie hasła „4K”, bo w praktyce liczy się to, jak dana gra jest zoptymalizowana i jak działa w Twoim zestawie TV + ustawienia + odległość od ekranu.

Biblioteka dostępnych gier Xbox One X

Gry i biblioteka w 2026 – tanio, dużo i bez presji premier

Największą zaletą PS4 Pro i Xbox One X jest dziś to, że obie platformy są „po pełnym cyklu życia”. Biblioteka jest ogromna, dopracowana i dobrze opisana, a rynek – zarówno cyfrowy, jak i używany – działa jak dobrze naoliwiona maszyna. W 2026 roku kupując konsolę tej generacji, nie kupujesz obietnicy przyszłości, tylko konkretną, gotową bibliotekę: setki świetnych tytułów, które można zdobyć w atrakcyjnych cenach, często w edycjach kompletnych z dodatkami. To właśnie tu PS4 Pro i Xbox One X potrafią wygrać z nowszą generacją pod względem czystej opłacalności – bo za budżet, który w nowych konsolach starcza na sprzęt i kilka premier, tutaj budujesz całą kolekcję.

W praktyce PS4 Pro jest świetnym wyborem dla kogoś, kto chce „wsiąknąć” w gry single-player i nadrabiać tytuły, które przez lata budowały markę PlayStation. Niezależnie od tego, czy mówimy o przygodówkach, filmowych grach akcji, czy dużych produkcjach nastawionych na fabułę – PS4 ma bibliotekę, która potrafi zająć na długie miesiące bez poczucia, że „coś Cię omija”. W 2026 roku bardzo istotne jest też to, że sporo tych gier jest już dobrze zoptymalizowanych, często działa stabilniej niż w dniu premiery, a wersje „Game of the Year” lub kompletne edycje są łatwe do kupienia.

Xbox One X ma inny typ przewagi. To konsola, która świetnie pasuje do osób, które lubią wygodę ekosystemu Microsoftu, częściej grają w kilka tytułów rotacyjnie, a do tego cenią sobie szeroką bazę gier z różnych lat. Dla wielu użytkowników dużą wartością jest tu kompatybilność wsteczna i podejście „jedna biblioteka – wiele urządzeń”, bo pozwala traktować konsolę jako część większego środowiska, a nie zamknięty sprzęt do jednego katalogu. W połączeniu z promocjami i cyklicznymi obniżkami, One X potrafi być świetnym wyborem dla gracza, który chce mieć dużo gier „pod ręką” bez polowania na każdą premierę.

W 2026 roku argument „ekskluzywy” jest też wyraźnie słabszy niż kiedyś – nie dlatego, że gry nagle straciły wartość, tylko dlatego, że rynek się zmienił. Wiele tytułów żyje dziś równolegle na kilku platformach, a decyzja zakupowa coraz częściej sprowadza się do trzech praktycznych pytań: ile zapłacę za granie, jak wygodnie będę z tego korzystać i z kim chcę grać online. Jeśli Twoi znajomi są w jednym ekosystemie, to nawet „mocniejsza” konsola przestaje mieć znaczenie. A jeśli grasz głównie solo, największą przewagą staje się biblioteka i ceny – bo to one decydują, czy po tygodniu czujesz, że zakup miał sens.

I właśnie dlatego PS4 Pro i Xbox One X w 2026 roku są często wyborem „dla rozsądnych”: zamiast ścigać się na premiery i parametry, możesz zbudować sobie tanią, ogromną bibliotekę gier, które już dziś są sprawdzone, dopracowane i po prostu dobrze się bronią – nawet po latach.

Multimedia i filmy – niedoceniany atut Xbox One X

W codziennym użytkowaniu konsola to nie tylko gry. Dla wielu osób to także „centrum salonu”: Netflix, YouTube, Amazon Prime Video, czasem Twitch, a do tego muzyka w tle i szybkie odpalanie treści bez przełączania źródeł w telewizorze. Zarówno PS4 Pro, jak i Xbox One X bardzo dobrze radzą sobie z aplikacjami VOD i streamingiem w 4K, a interfejsy obu platform są na tyle dojrzałe, że po latach aktualizacji działają przewidywalnie. W 2026 roku to jest ważne, bo od sprzętu tej generacji oczekujesz stabilności, a nie niespodzianek.

Jest jednak jedna różnica, która nadal potrafi przechylić szalę, zwłaszcza gdy patrzysz na zakup „używki” jako domowe urządzenie multimedialne. Xbox One X ma napęd UHD Blu-ray, czyli potrafi odtwarzać filmy 4K z płyt. I to nie jest detal dla pasjonatów – to realna przewaga w konkretnej sytuacji. Jeśli masz kolekcję fizycznych nośników, kupujesz filmy w promocjach albo po prostu cenisz jakość, której streaming nie zawsze dowozi, One X może pełnić rolę pełnoprawnego odtwarzacza 4K bez dokładania kolejnego sprzętu pod telewizor.

Warto też zrozumieć, dlaczego UHD Blu-ray bywa wciąż „lepszy” niż VOD. Płyta daje zwykle wyższy bitrate, bardziej przewidywalną jakość obrazu w ciemnych scenach, mniej kompresji i lepszą stabilność dźwięku. Oczywiście streaming jest wygodniejszy i w 2026 roku dominuje, ale w praktyce wystarczy jeden seans w mocno skompresowanej jakości albo problem z łączem, żeby docenić przewagę fizycznego nośnika.

PS4 Pro nie odtwarza płyt UHD Blu-ray, więc w kontekście filmów 4K z nośników fizycznych odpada z definicji. To nie znaczy, że jest „gorszą konsolą” – po prostu jest gorszym wyborem dla kogoś, kto chce połączyć granie i kino w jednym urządzeniu. Jeśli oglądasz wszystko z aplikacji i nie interesują Cię płyty, ta różnica może być kompletnie bez znaczenia. Ale jeśli fizyczne filmy 4K są dla Ciebie ważne, Xbox One X dostaje przewagę, której PS4 Pro nie jest w stanie „nadrobić” żadnym ustawieniem.

W 2026 roku UHD Blu-ray to nisza – ale to nisza, w której argument jest bardzo mocny. I właśnie dlatego One X bywa niedoceniany: jako konsola jest świetny, ale jako tani kombajn do TV potrafi być jeszcze lepszy, jeśli Twoje potrzeby wykraczają poza same gry.

Abonamenty i granie online – dwa różne podejścia

W 2026 roku wybór konsoli coraz rzadziej kończy się na pytaniu o samą moc sprzętu, bo równie ważny jest model usługowy. Dla wielu graczy to właśnie abonament decyduje o tym, czy dana platforma „się opłaca”, jak łatwo buduje się bibliotekę i czy granie online działa bez frustracji. PS4 Pro i Xbox One X reprezentują tu dwa różne światy – nie tylko technicznie, ale też filozofią korzystania z gier.

PS4 Pro opiera się na PlayStation Plus, czyli rozwiązaniu prostym i przewidywalnym: płacisz, masz dostęp do rozgrywki online w grach wymagających PS Plus oraz – zależnie od wybranego progu – do szerszego katalogu tytułów. Dla użytkownika to jest czytelne, bo PlayStation od lat trzyma się modelu „konsola jako główne centrum grania”: kupujesz gry, ewentualnie korzystasz z katalogu, grasz online i nie musisz budować wokół tego całej infrastruktury. W praktyce w 2026 roku PS Plus jest szczególnie wygodny dla osób, które chcą po prostu odpalić konsolę i grać, bez wchodzenia w złożony ekosystem usług i bez poczucia, że muszą „optymalizować” subskrypcję.

Xbox One X działa inaczej, bo jest częścią szerszego podejścia Microsoftu, gdzie liczy się nie tylko jedna konsola, ale jedna biblioteka i jedno konto rozciągnięte na różne urządzenia. Abonamenty, usługi i synchronizacja sprawiają, że Xbox bywa traktowany bardziej jak „platforma” niż tylko sprzęt pod telewizorem. Dla wielu osób to duży plus: łatwiej myśleć o graniu jako o dostępie do ekosystemu, a nie o pojedynczej generacji konsoli. W 2026 roku takie podejście pasuje szczególnie do graczy, którzy lubią rotować tytuły, testować nowe gry w ramach usługi, a niekoniecznie budować kolekcję pudełek.

Jednocześnie trzeba to powiedzieć wprost: Xbox One X to nadal starsza generacja, więc część nowoczesnych rozwiązań, które błyszczą na najnowszych Xboxach, może tu działać bardziej „w tle” niż w pełnym zakresie. Nie chodzi o to, że One X nagle przestaje być sensowny – chodzi o oczekiwania. Jeśli ktoś kupuje go w 2026 roku z myślą „będzie jak nowy Xbox, tylko taniej”, może się rozczarować. Jeśli natomiast kupuje go jako solidną używaną konsolę do ogromnej biblioteki i usług Microsoftu w zakresie, w jakim ta generacja je obsługuje – wtedy to zwykle bardzo rozsądny wybór.

Z punktu widzenia praktycznego różnica sprowadza się do tego, jak chcesz korzystać z gier. Jeśli cenisz prostotę, przewidywalność i klasyczny model konsolowy, PS4 Pro + PS Plus będzie naturalne. Jeśli lubisz podejście „konto i usługa ponad generacją”, chcesz spójności między urządzeniami i chętniej korzystasz z ekosystemu niż z samej fizycznej kolekcji, Xbox One X potrafi dać więcej satysfakcji – pod warunkiem, że świadomie akceptujesz ograniczenia starszej generacji.

Awaryjność i serwis – o czym trzeba wiedzieć po latach

W 2026 roku zarówno PS4 Pro, jak i Xbox One X są już konsolami z długim stażem, dlatego kluczowe jest jedno: stan konkretnego egzemplarza. Na rynku wtórnym możesz trafić na sztukę zadbaną, serwisowaną i używaną „z głową”, ale równie łatwo kupić konsolę po przejściach, która działa tylko dlatego, że jeszcze nie zdążyła się rozgrzać. W tej generacji liczy się praktyka, a nie logo na obudowie – bo to czas i sposób użytkowania najbardziej odcisnęły piętno na sprzęcie.

W przypadku PS4 Pro najczęściej wraca temat głośnej pracy. Sam hałas nie jest „usterką” w sensie awarii, ale jest sygnałem, że układ chłodzenia pracuje pod dużym obciążeniem. Zwykle winowajcą bywa kurz w radiatorze, zabrudzone kanały powietrzne oraz zużyte materiały termiczne, przez co ciepło nie jest sprawnie odprowadzane z APU. Efekt wygląda tak: konsola odpala grę, po kilku minutach wentylator wchodzi na wysokie obroty, a użytkownik zaczyna podejrzewać, że „coś się kończy”. W rzeczywistości często wystarczy profesjonalne czyszczenie i odświeżenie termiki, żeby kultura pracy wróciła do normy i żeby sprzęt działał stabilniej przez kolejne lata.

Xbox One X ma nieco inną „specjalność” po latach. Najczęściej spotykane problemy dotyczą dysku twardego (spowolnienia, błędy, długie wczytywanie, losowe problemy z uruchomieniem) oraz napędu – zwłaszcza gdy konsola była intensywnie używana do gier na płytach. W praktyce awaria HDD w starszych konsolach jest jednym z bardziej przewidywalnych scenariuszy, bo to element mechaniczny, który z czasem się zużywa. Dobra wiadomość jest taka, że to zwykle naprawa opłacalna, a po wymianie dysku konsola potrafi dostać „drugie życie” i działać wyraźnie sprawniej.

Warto też pamiętać o rzeczy, którą często pomija się w poradnikach: większość problemów w używanych konsolach zaczyna się od zaniedbań, a nie od „wady fabrycznej”. Kurz, przegrzewanie, praca w zamkniętej szafce RTV, wieloletnie granie bez czyszczenia, a do tego częste odłączanie zasilania „z listwy” – to wszystko kumuluje się latami i w końcu zaczyna dawać objawy. Dlatego awaryjność w 2026 roku nie powinna brzmieć jak wyrok, tylko jak lista rzeczy, które da się ogarnąć, o ile podejdziesz do zakupu rozsądnie.

Jeśli kupujesz używkę, najważniejszy test to nie „czy się włącza”, tylko jak zachowuje się po rozgrzaniu. Idealny scenariusz wygląda tak: odpalasz grę i zostawiasz ją na kilkanaście minut, najlepiej w czymś wymagającym. Obserwujesz, czy konsola nie wyrzuca błędów, czy nie resetuje się pod obciążeniem, czy nie pojawiają się dziwne artefakty obrazu, i czy kultura pracy nie zmienia się dramatycznie po kilku minutach. Do tego warto sprawdzić stabilne wyświetlanie obrazu w 4K/HDR, działanie portów, Wi-Fi oraz – jeśli kupujesz wersję z napędem – zachowanie konsoli z różnymi płytami (czy wciąga, czy czyta od razu, czy nie „mieli” napędem bez końca).

Najważniejsza myśl na koniec jest prosta: większość usterek w PS4 Pro i Xbox One X nie oznacza końca życia konsoli. Regularna profilaktyka – czyszczenie, odświeżenie termiki, wymiana zużytego dysku – potrafi znacząco przedłużyć sprawność i poprawić komfort użytkowania. W 2026 roku wygrywa nie ta konsola, która ma lepsze hasła w specyfikacji, tylko ta, którą kupisz w dobrym stanie lub którą sensownie doprowadzisz do porządku po zakupie.

Cena w Polsce i zakup używanej konsoli – na co uważać

Rynek wtórny w Polsce w 2026 roku jest bardzo dynamiczny, bo PS4 Pro i Xbox One X nadal mają spory popyt: jedni szukają budżetowej konsoli do ogrania klasyków, inni chcą „drugiego sprzętu do salonu”, a jeszcze inni kupują dla dziecka lub jako tani odtwarzacz multimediów. W praktyce cena nie wynika tylko z modelu, ale z całego pakietu czynników: wersji (i rewizji), stanu wizualnego, kultury pracy, stanu pamięci masowej, dołączonego pada, napędu, a nawet tego, czy sprzedający ma komplet kabli i pudełko. I właśnie dlatego najtańsza oferta rzadko jest najlepsza – bo oszczędność 100–200 zł potrafi zniknąć przy pierwszej koniecznej naprawie albo po tygodniu frustracji z „dziwnym zachowaniem” konsoli.

Warto patrzeć na zakup używki jak na prostą kalkulację ryzyka. Jeśli egzemplarz jest podejrzanie tani, zwykle istnieje powód: głośna praca, problem z napędem, zmęczony dysk, pad z driftującymi analogami albo brak historii sprzętu. A to są dokładnie te rzeczy, które w konsolach po latach wracają najczęściej. Dlatego lepiej dopłacić do sztuki zadbanej i sprawdzonej, niż kupić „okazję”, która po miesiącu okaże się projektem serwisowym.

Przy zakupie używanej konsoli zwróć uwagę na kilka kluczowych obszarów, które mówią więcej niż opis sprzedającego:

  • Głośność pracy po rozgrzaniu. Nie oceniaj konsoli po samym włączeniu menu. Poproś o uruchomienie gry i zostawienie jej na kilkanaście minut. Jeśli po rozgrzaniu wentylator wchodzi na bardzo wysokie obroty, a obudowa robi się nienaturalnie gorąca, to często znak zaniedbań: kurz, zużyta termika, brak konserwacji. Konsola może działać „dziś”, ale komfort i stabilność w dłuższym czasie będą gorsze.
  • Stabilność obrazu i brak artefaktów. Sprawdź, czy obraz nie miga, nie zanika, nie pojawiają się śnieżenia, losowe czarne ekrany lub „iskrzenie” na krawędziach. Warto przetestować też 4K/HDR, jeśli masz taką możliwość. Problemy z obrazem bywają mylone z telewizorem albo kablem, ale przy zakupie używki lepiej wykluczyć wszystko na miejscu, niż odkryć to w domu.
  • Działanie Wi-Fi i portów. Wiele osób pomija ten punkt, a później okazuje się, że konsola „gubi sieć”, ma słaby zasięg albo port USB działa tylko pod pewnym kątem. Podłącz pada po USB, podepnij pendrive, sprawdź reakcję. Z Wi-Fi wystarczy szybki test pobierania lub połączenia z kontem – chodzi o to, żeby wykryć losowe rozłączenia.
  • Stan pada (analogi i przyciski). Pad to częsty ukryty koszt. Analogi potrafią driftować, przyciski mogą reagować z opóźnieniem, a guma na grzybkach bywa zużyta. W praktyce pad „jako dodatek” potrafi być bardziej wyeksploatowany niż sama konsola. Warto sprawdzić go w menu i w grze, zwłaszcza analogi w pełnym zakresie ruchu.
  • Reakcję napędu na różne płyty. Jeśli kupujesz wersję z napędem i zależy Ci na grach/filmach z nośników, to test płyty jest obowiązkowy. Napęd powinien wciągać płytę płynnie, rozpoznawać ją szybko i nie „mielić” bez końca. Dziwne odgłosy, długie rozpoznawanie albo losowe błędy odczytu często oznaczają, że napęd jest na granicy sprawności albo był intensywnie eksploatowany.

Na koniec bardzo praktyczna zasada: w 2026 roku warto kupować używaną konsolę tak, jak kupuje się używany sprzęt elektroniczny – na podstawie testów, a nie zapewnień. Jeśli sprzedający nie chce pokazać pracy konsoli pod obciążeniem, unika testu płyty albo mówi „u mnie działa, ale nie mam jak sprawdzić” – to sygnał ostrzegawczy. Dobrze sprawdzony egzemplarz daje spokój, a w przypadku starszej generacji spokój jest często więcej wart niż pozorna „okazja cenowa”.

Podsumowanie – którą wybrać w 2026 roku?

W 2026 roku wybór między PS4 Pro a Xbox One X nie sprowadza się już do walki na wykresy i parametry. To decyzja czysto praktyczna, oparta na tym, jak i do czego faktycznie będziesz używać konsoli.

Wybierz PS4 Pro, jeśli zależy Ci na tanim dostępie do ogromnej biblioteki gier, szczególnie nastawionych na tryb single-player, spokojne tempo rozgrywki i długie sesje bez presji premier. To bardzo dobry wybór dla osób, które chcą po prostu włączyć konsolę i grać, bez zagłębiania się w rozbudowane ekosystemy usług i zależności między urządzeniami. PS4 Pro sprawdzi się też świetnie jako konsola rodzinna lub sprzęt do nadrabiania zaległości z ostatniej dekady – tanio, stabilnie i bez kombinowania.

Wybierz Xbox One X, jeśli oprócz gier ważne są dla Ciebie multimedia, odtwarzanie filmów UHD Blu-ray i szersza integracja z usługami Microsoftu. To konsola, która bardzo dobrze odnajduje się jako centrum rozrywki pod telewizorem – jedno urządzenie do grania, filmów i streamingu. Dla osób, które lubią podejście „jedna biblioteka, jedno konto, wiele możliwości”, One X nadal potrafi być wyjątkowo sensownym wyborem na rynku wtórnym.

Najważniejsze jest jednak to, że w 2026 roku nie ma tu zwycięzcy absolutnego. Są różne potrzeby, różne budżety i różne scenariusze użytkowania. Dobrze dobrana, sprawdzona i zadbana używana konsola potrafi nadal dać mnóstwo satysfakcji, zapewnić setki godzin dobrej rozrywki i zrobić to wszystko bez wydawania fortuny. A to właśnie ten stosunek możliwości do ceny sprawia, że PS4 Pro i Xbox One X wciąż mają sens – mimo upływu lat.

Warto przeczytać:

czy gry z ps4 będą działać na ps5
Xbox One i Xbox One SGame-Box Serwis Konsol